Naszą witrynę przegląda 4 gości
 

Wirtualny spacer

Licznik odwiedzin

Dzisiaj31
Wczoraj61
W tygodniu92
W miesiącu1503
Łącznie wizyt59526

VCNT - Visitorcounter

Peregrynacja św. J.Bosko

Warto zobaczyć


Kontakt



Katecheza 28/09

Katecheza niedzielna 28/09/2014r

 

"Idę Panie"

 


I znów Jezus daje nam Ewangelię na dziś, słowa niesłychanie aktualne i bliskie naszemu życiu, naszym problemom.


Sytuacja przedstawiona w tej Ewangelii, to sytuacja charakterystyczna dla okresu, który właśnie przeżywamy. Ciągle przecież spotykamy się z pozorami, kłamstwem, deklaracjami bez pokrycia, pustymi obiecankami, demagogią, lizusostwem, nadużywaniem zaufania. Takie cnoty jak honor, słowność, poczucie realizmu i odpowiedzialności, szczerość, konsekwencja, straciły jakby rację bytu, wyparte przez konformizm, obłudę i kłamstwo. Wydaje się, że można powiedzieć i obiecać co się chce, bo to i tak nie pociąga za sobą żadnych dalszych konsekwencji, a na dziś może być opłacalne. W ten sposób burzy się stopniowo fundament społecznego życia, jakim jest wzajemne zaufanie i odpowiedzialność. Tendencja ta, biorąca początek "na górze", ogarnia stopniowo coraz szersze kręgi i demoralizuje coraz więcej zwykłych ludzi. Właśnie taką postawę zaprezentował wobec ojca pierwszy syn: "Idę, Panie, już biegnę!" Co go to kosztowało? Oczywiście nic, a jakie pozytywne wrażenie wywarł na ojcu. Przy pomocy jednego zdania kupił sobie jego przychylność i łaski. Znakomity interes!


Co innego drugi syn. Nie pochwalamy co prawda jego opryskliwości i niechęci, ale za to potrafimy chyba docenić szczerość. No cóż, bywa i tak. Jednakże człowiek ten szybko zrozumiał swój błąd i zdobył się na opamiętanie. Swoją ostateczną decyzją zmazał złe wrażenie, czynem naprawił z nawiązką to, co zepsuł nieopatrznym słowem. Imponuje nam taka postawa, bo wiemy dobrze, jak trudno przychodzi człowiekowi przyznać się do błędu, a jeszcze trudniej go naprawić. Tym większa jego zasługa. Nawet faryzeusze musieli to uznać. Co prawda Ewangelia nie mówi nic o reakcji ojca, ale chyba i on szybko zmienił zdanie o swoich synach i oddał im sprawiedliwość na podstawie faktów, a nie pozorów. Kłamstwo i lizusostwo mają krótkie nogi. Na pozorach niewiele da się zbudować.


I tu przychodzi czas na wyciągnięcie wniosków dla naszego osobistego i społecznego życia. Po pierwsze: z rezerwą i ostrożnością traktujmy słowne deklaracje, zwłaszcza te, które są nazbyt gładkie i obiecujące. Czyny są ważniejsze niż słowa i one dopiero tworzą fakty. Patrzmy więc bardziej na to, co człowiek robi i dopiero w tym kontekście słuchajmy tego, co mówi. Oceniajmy na podstawie czynów, a nie z haseł, a jeśli ktoś rzuca hasła i obietnice, to dopilnujmy, aby je potem wprowadził w życie. Drzewo poznaje się przecież po owocach, a nie po szumie liści. W tym względzie nie można być naiwnym.


Po drugie: bądźmy cierpliwi. Człowiekowi zdarza się nieraz popełniać błędy, upadać, ale człowiek zawsze może powstać. Dopiero zatwardziałe, celowe i świadome trwanie w błędzie jest niewybaczalne.


Po trzecie: nie ma takiej sytuacji, której nie dałoby się poprawić i nie ma takiego grzechu, który nie byłby wybaczony. Każdy moment jest dobry, by się nawrócić, zmienić życie i zacząć od początku. Bóg tylko na to czeka. Ale nawrócenie musi być autentyczne, a nie tylko pozorne i powierzchowne, takie doraźne przemalowanie się, zmiana maski na bardziej modną. Miarą autentyzmu i nawrócenia jest szczerość w wyznaniu swoich dotychczasowych win. Na ogół nie potępiamy ludzi za to, do czego potrafią się przyznać. Złości nas tylko to, co przed nami zatajają, licząc na naszą łatwowierność. Czy długo będziemy na to pozwalać?

 

 

Ks. Mariusz Pohl


 

Strona wykorzystuje pliki cookies dla jej prawidlowego funkcjonowania. Jesli wyrazasz zgode na uzywanie plików cookies, zostana one zapisane w pamieci twojej przegladarki. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Akceptuję pliki cookies na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information